
„Wierszorymki” Anny Kropiewnickiej
2025-10-26
IV Kongres Tańca w Warszawie
2025-11-13Marta Moldovan-Cywińska: O skutkach „le délaissement”

Człowiek, który zaakceptuje zło w sobie jest skazany na to, co egzystencjaliści nazywali „le délaissement” - tłumaczonego na polski jako „opuszczenie”, choć w tym pojęciu mieści się także „opuszczanie” jako proces. Toteż przekład jest nie tylko niezupełny, a wręcz mylący. Czyni ono człowieka nie tyle wolnym, co „wyrzuconym” w tragizm, pozostawionym samemu sobie, a wzmacnia to to jego pychę, nie zaś – dumę z bycia wolnym.
Moje pokolenie nurtu romanistycznego jeszcze czytało Sartre'a nie dla identyfikowania się z jego myślą, lecz dla zrozumienia oraz zaprzeczenia. Słynny egzystencjalista do tragizmu dorobił ideologię autentyczności. Ideologie „dorabiane” są jeszcze silniej obecne w wieku XXI, bo czyż przeinterpretowanie cudzych tekstów w nauce zamiast samodzielność i odwagę myślenia nie jest tego najlepszym przykładem?
Człowiek, który zaakceptuje w sobie uchodzi dziś często za zwycięzcę i triumfatora, wyraziciela mocy sprawczej. Epatują nakładającymi się na siebie konstruktami atrakcyjności – również zewnętrznej jak po wielu operacjach plastycznych – ich nieautentyczność nikomu nie wydaje się „nieestetyczna”. Pręży się i wygina w Internecie z kieliszkiem szampana nad suto zastawionym stołem w renomowanej restauracji nie pamiętając twarzy ofiar skrzywdzonych niejako „en passant”, jakby muśnięciem jednej ręki, nawykowo. Im większa zuchwałość, tym surowszy wyrok w przyszłości.
„Le délaissement” jest karą, a nie – wyborem.
Marta Moldovan-Cywińska




