
Aleksandra Perycz-Szczepańska: Atelier Oniryczki (nr 12) – Ostatni śnieg
2026-02-02Marta Moldovan-Cywińska: Kaukaz mnie woła nie bez powodu

Budzi w Tobie pokolenia, którym nakazano milczeć, ale zarazem: tworzyć, przekształcać, przemieniać, wynaleźć, zapisać, zaprojektować.
Palce u rąk stawały się coraz smuklejsze, kręcone, ciemne włosy jaśniały coraz mocniej z każdym kolejnym pokoleniu, czarne niegdyś brwi przeprószył piasek, kurz i śnieg. Tylko ich łuki – wysokie, dumne, zarysowane z zadziwiającą symetrią pozostały niezmienne pod nierówno wystrzępioną grzywką – jakby po drodze.
Kobiety-kuleczki, niższe niż Europejki zgarbione coraz mocniej między łukiem a cięciwą musiały nieść na głowie słońca, po jednym na każdą z nich, aż do Morza Czarnego.
Łzy i zmęczenie spływały Manyczem, cały te etos kupiecko-intelektualny o którym zapomniała Europa. Ukrywa się we wnętrzu mojego czak-czaka i dekoruje paznokcie udając, że już wiele wieków temu uczyniła je drapieżnymi.
Wiem, kim jestem i skąd jestem, toteż nie musiałam tego okazywać.
Wielu nadal jednak nie pojmuje.
Pamięć rodowa nie wschodzi ze słońcem i nie zachodzi z nim, tylko zdobi - od Mołdawii po Tatarstan. A im więcej wydobywa światów, tym bardziej niezrozumiali są ci, którzy nie pojmowali pod pozorami łaknienia wiedzy.
Ludzie o głębokiej pamięci genetycznej, obudzonej gwałtownie po latach.
Tradycja głosi: im więcej zjesz czak-czaka podczas uczty weselnej, tym dłuższy będzie Twój żywot.
Kaukaz mnie woła nie bez powodu.
Marta Moldovan-Cywińska
Fot. Pixabay




