
Michał Bałucki: Dziwna pensjonarka
2026-01-02
Marta Moldovan-Cywińska: Four slender minarets
2026-01-02Marta Moldovan-Cywińska: Cztery smukłe minarety

W Kazachstanie byłam już raz – onirycznie. Między północą a czwartą rano. Astana wyrastała z bezkresnego stepu zmieniającego się na moich oczach co sto lat ( bo ileż można przeżyć następujących po sobie wieków w jednym śnie?) otwierając przede mną szklane drzwi opuszczonego wieżowca.
Nie muszę walczyć o sławę i popularność za życia, bawić się w bycia literacką influencerką, wyrosłam z segregowania autorytetów, z rozklekotanego wehikułu wypadali kolejno na zakrętach fałszywi przyjaciele, pustynne miraże migoczą teraz na stepie, pisarz jest już wielkim nikim W futurystycznych wieżach odbijają się poszarpane obłoki Ulice są szerokie i niemal puste, a czas płynie wolniej, miękko, bez wyraźnych krawędzi. Wszystko jest możliwe, ale nic nie musi się wydarzyć. Do Chan-Szatyr nie sposób wejść – na moich oczach drzwi wtapiają się samoistnie w migotliwe witryny, przesłonięte szkłem tak cienkim, że ugnie się gdy rozetrę na nim garść piasku. Będzie nowa ksiażka.
Meczet Hazret Sułtan, zbudowany z jasnego kamienia, dominuje nad miastem wznosząc do nieba ogromną, białą kopułą otoczoną czterema smukłymi minaretami. Zmierzam wyżej, coraz wyżej, zbyt szybko, by odczytać kaligraficzne napisy na kolejnych warstwach obłoków. Ak Orda brzmi jak wezwanie do drogi -czas opuścić miasto. Odporne na suszę płaty ziemi kładą się jeden po drugim trzeszcząc pod podeszwami. Nie jestem stąd, ale do przodków moich niedaleko.
Step ma swoją Chan-Szatyr – fatamorgana centrum handlowego w którym lezą na ladzie kartki na towary reglamentowane, których nikt nie wykupił od tysięcy lat. Wielbłądem czy marszrutką? Obwiązane kawałkami skóry stopy rozpychają się zmęczone, siłuję się próbując zdjąć buty. Wybieram marszrutkę. Patrząc na linie za oknem przypominam sobie historię, którą Serdar opowiedział mi o swojej babci. Nie liczę, ile setek lat temu opuściłam Europę chcąc zrozumieć kim jestem i czego naprawdę chcę. W naszych pamięciach genetycznych babcie są niezwykle ważne. Kształtują nas na całe życie. Na wieczność.
Marta Moldovan-Cywińska
Photo: Pixabay




