
Sankichi Asabuki: Japan
2025-12-21
Jan Kasprowicz: W ciemności schodzi moja dusza
2025-12-27Kilka słów o Lelewelu

Przodkowie Lelewela po mieczu byli Niemcami i najprawdopodobniej protestantami; pisali się Loelhoeffel, Lelheffel, Laelhoefel. Sam dziejopisarz w liście do Woelkera, z powoda uchwały Parlamentu Frankfurckiego (1848), wskazuje gniazdo rodziny swej w Insterburgu w Prusach Wschodnich. Stąd wyszedł Jerzy Fryderyk, poseł brandenburski w Polsce, za zasługi dyplomatyczne w r. 1713 uszlachcony przez elektora Fryderyka L, z przydomkiem Ton. Potomek jego w linii prostej, syn, a może wnuk, Henryk, jest z Lelewelów pierwszym przywiązanym do ziemi polskiej. W latach 1720 do 30 uczy się on u Jezuitów w Wilnie, kończy ich szkoły, wyjeżdża do Niemiec po nauki wyższe, zagląda do Holandii, kształci sią w Leydzie, wraca z zagranicy już lekarzem, zostaje wkrótce .
Żona jego Konstancja Jauch, była również Niemką z pochodzenia, a jak ją określa bliżej tenże wnuk w liście do K. Sienkiewicza z dnia 17 kwietnia 1859 roku, Saksonką, urodzoną ze Szwajcarki Manich. »To prawda — pisze - że jej krewniak Manich za Augusta III uchodził w Warszawie za najgorliwszego patriotę polskiego, ale zawsze byt to Szwajcar, a nie szlachcic polski*.Małżeństwo Prusaka z Saksonką wydało Karola Lelewela, który, poduczywszy się prawa i kameraliów ówczesnych w Getyndze, może i na innych uczelniach, choć i po kądzieli również nie był Lelewel etnograficznym Polakiem. W owym liście do Sienkiewicza, przyznawszy, że w nim <krop]i krwi Lecha nie ma, z surową miną wyraża się o matce swej (f 1837), że mi^ za ojca *Ru8ina, a może i Moskala, Szeluttę: matką tej Ewy z Szeluttów była Antonina Cieciszowska, siostra późniejszego biskupa łuckiego, a następnie metropolity wszech kościołów katolickich w Rosji (t 1831).
Małżeństwo Karola Lelewela z Ewą Szeluttówną miało siedmioro potomstwa; dwoje zmarło w dzieciństwie; dwie córki powychodziły za ziemian: jedna za Mosarzewskiego Podlasiaka, druga, Maria, bliższa sercem historykowi, za Majewskiego w Pułtuskiem. Z dwóch jego braci Prot, w młodości żołnierz, autor drukowanych już wspomnień o r. 1813 w Niemczech i zalegającego jeszcze w rękopisie ciekawego pamiętnika o Litwie w r. 1812, w r. 1831 referendarz rady stanu, osiadłszy na roli, po wejściu wojsk rosyjskich do Warszawy ocalił przed niewątpliwym zaborem całą pracownię naukową wielkiego swego brata i, przechowując pozostałość w rękopisach i drukach w rodzinnej Woli, strzegąc ich jako drogich pamiątek, po oddaniu wielu manuskryptów do Biblioteki Jagiellońskiej, w 94-tym roku życia, w 1886 r,, zmarł. Dla jego-to dzieci Joachim napisał . Najmłodszy z braci, Jan, inżynier, podpułkownik wojska polskiego, dzielny stróż posterunku na Pradze podczas obu bitew grochowskich, zaraz, d. 26 lutego 1831 r., mianowany 'komendantem inżynierii i artylerii fortyfikacji Pragi.Z takiego rodu wyszedł największy historyk i jeden z najżarliwszy patriotów polskich. Urodził się w Warszawie d. 22 marca 1786 r., «niedołężny, chimeryk, wymagający, nieutulony i nieuciszony płaksa* {'Przygody* str. 1).
Zdaje się, że wakacje, spędzone w Warszawie i u rodziców, ostudziły ową skwapliwość; przyszły profesor nie kwapił się już teraz z wyjazdem, przesiedział na Mazowszu kilka miesięcy i dopiero w styczniu 1809 r. do swej Mekki naukowej wyjechał. Pobyt w Łucku, u biskupa, zwiększył Jeszcze zwłokę, a gdy wreszcie w początkach wiosny zawitał Lelewel do Krzemieńca, zastał obie katedry, historii i numizmatyki, zajęte: zaniedbanie z jednej strony wywołało zapomnienie z drugiej. W rozmowie z Czackim, długo wyczekiwanej, już w maju, nie zawahał się protegowany powiedzieć protektorowi, że bardzo żle do Krzemieńca trafił: istotnie, ani katedry nie miał, ani uposażenia. Wizytator chciał go wziąć pod siebie; kandydat wziąć się nie dawał, nie chciał być już więcej uczniem, domaga się katedry po nieudolnym Mirowskim (144—5), przed którego-to Kołłątaj mądre swe instrukcje w < Listach- ciskał jak perły przed wieprze. Stanęło na wykładzie numizmatyki i dozorze gabinetu numizmatycznego. Ciężkie strapieniem było zamknięcie odświeżanej biblioteki w Porycku; ale po zwłoce Czacki zaprosił młodego uczonego do siebie, pozwolił mu ze zbiorów korzystać, a nawet — wielka już łaska — dat mu do domu księgi i rękopisy potrzebne do poznania starodawnych praw polskich. Zaszczytny list Ad. Ka£. Czartoryskiego, odwołujący od starzyzny do dziejów dostępnych już dla historii pragmatycznej, a narodowej — list, stanowisko pierwszego w czasie dziejopisa polskiego przeznaczający właśnie Lelewelowi — nie zdołał wytrącić myśli badawczej z jej torów.
Chrzanowski & Krzemiński & Galle & Chlebowski "Wiek XIX", s.8-9.




