
Alicja Patey-Grabowska dedykuje swój wiersz „Słońce o złotej tarczy” dzieciom z przedszkola
2026-04-02
Nowość: „Terapeutyczna moc powięzi. Psychosomatyczna metoda pracy nad bólem, stresem i chronicznym zmęczeniem”
2026-04-02Marta Moldovan-Cywińska: „Szkolny lud” i ławeczka wspomnień

W samym środku wakacji siedzę na ławce przed moją dawną podstawówką i czytam bestseller uczniowski sprzed dwudziestu kilku lat : „Szkolny lud, Okulla i ja autorstwa Edmunt Niziurski”. To świetny pretekst do rozmyślań nad współczesną szkołą.
A oto cała plejada barwnych postaci: nauczyciele w powieści nazywani są „gogami”. Dyrektor Rumpel „nie zajmuje się pojedynczymi uczniami”, lecz „wykańcza szkołę” — zarówno w sensie metaforycznym, jak i dosłownym, zaniedbując sprawy remontowe. Nowy uczeń zostaje wtajemniczony w przywary nauczycieli.
Jeden z kolegów przestrzega go przed wicedyrektorką, określając ją jako „podobną do kobry i równie jadowitą”. Kobieta przemawia do uczniów górnolotnym, niezrozumiałym językiem, pełnym słów zakończonych na „-izm” i „-cja”, które uczniowie nazywają „izmacjami”. Gdy się denerwuje, mówi szybko, połykając zgłoski. Ma silne poczucie misji i chęć „naprawiania” młodzieży, a przy tym budzi strach zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Autorytarnie podejmuje decyzje, np. o przeniesieniu ucznia do innej szkoły, nie sprawdzając dokładnie sytuacji. Nie przebiera też w słowach, uciszając uczniów.
Nowy uczeń ostrzegany jest również przed chemikiem Trąbaczewskim, zwanym „Trąbą”. To człowiek nieobliczalny — raz roztargniony i półprzytomny, innym razem nadmiernie aktywny. Jedno jest pewne: potrafi nauczyć chemii i jest sprawiedliwy. Od dwóch lat kocha się w nauczycielce przyrody, pani Rosińskiej („Szufli”), bez wzajemności, ponieważ ta darzy sympatią nauczyciela wychowania fizycznego — „Geparda”.
Uczniowie powinni też uważać na fizyka, pana Ostańkę, uznawanego za typ maniakalny. Może on „zadręczyć na śmierć”, jeśli uzna ucznia za godnego „radosnej męki uczenia”.
Pozostali nauczyciele określani są jako „mdli”: Kocia od geografii (pani Kocka), Ciemiężny od historii, Rubaszko oraz Szufla. Ta ostatnia wyróżnia się ekscentrycznym wyglądem — na wycieczki zakłada kapelusz myśliwski, nosi szal, aparat fotograficzny lub lornetkę. Jest jednak źle traktowana przez wicedyrektorkę, która publicznie ją upokarza. W takich sytuacjach Szufla wygląda jak zawstydzona uczennica ze staromodnej powieści.
Nowy uczeń inaczej postrzega fizyka, pana Ostańkę — widzi w nim człowieka o szlachetnej twarzy, naznaczonej cierpieniem i melancholią. Sam nauczyciel uważa się za wybitnego pedagoga, specjalizującego się w „psychologicznej penetracji ucznia”. W praktyce oznacza to, że na każdej lekcji wybiera jednego ucznia i szczegółowo sprawdza jego wiedzę, często obnażając jego braki — nie tylko z bieżącego materiału, lecz także z ogólnej wiedzy i kultury.
Relacje między nauczycielami również pozostawiają wiele do życzenia. W pokoju nauczycielskim są wobec siebie złośliwi — Gepard zarzuca Trąbie nieuregulowane rachunki, a Podlecki oskarża Rubaszkę o schlebianie autorytetom. Rubaszko z kolei chełpi się znajomością psychiki ucznia, doświadczeniem i intuicją, jednocześnie otwarcie obrażając matematyka.”Szkolny lud” bawi i wywołuje do tablicy dawne sentymenty, a jednocześnie z okrutną swadą uzmysławia nam skutki upływu czasu.
Marta Moldovan-Cywińska
Phot. Pixabay




